Jak korzystać z generatora historii opartego na sztucznej inteligencji do kreatywnego pisania?

Próbuję znaleźć najlepszy sposób na korzystanie z generatora opowieści AI, ale nie jestem pewien, który wybrać ani jak uzyskać najbardziej kreatywne rezultaty. Próbowałem kilku narzędzi, ale moje historie brzmią powtarzalnie lub schematycznie. Czy ktoś może polecić skuteczne narzędzia lub wskazówki, jak uzyskać unikalne i interesujące opowieści przy użyciu AI? Potrzebuję rady, ponieważ utknąłem w procesie pisania i chcę poprawić swoje opowiadanie historii.

Chcesz, żeby generator opowieści na SI był bardziej kreatywny, ale dostajesz tylko przeciętne, mdłe rzeczy? Znam ten klimat. O co chodzi: większość tych narzędzi SI standardowo produkuje bezpieczne, średnie teksty, chyba że wyciągniesz je poza strefę komfortu. Jeśli używasz czegoś jak PogadajZSI, PisarskoZakręcony czy nawet PowieśćSI, cały sekret tkwi w poleceniach i sposobie trenowania SI.

Po pierwsze, odpuść sobie „napisz mi opowieść o rycerzu”. Bądź konkretny i dziwny. Spróbuj czegoś w stylu: „Opisz scenę otwierającą powieść detektywistyczną dziejącą się na stacji kosmicznej, gdzie detektyw przechodzi egzystencjalny kryzys, bo jego najlepszy przyjaciel zamienił się w czującą maszynę do cappuccino.”

Potem nie zadowalaj się pierwszą wersją. Ja wciskam „generuj ponownie” kilka razy albo każę SI wprowadzić zwrot akcji: „Dodaj teraz mówiącą złotą rybkę, która nie przestaje cytować Szekspira.” SI uwielbia, gdy narzucasz jej ograniczenia albo dajesz nietypowe szczegóły — wtedy przestaje recyklingować te same, oklepane fabuły.

Dziel też swoją opowieść. Proś o scenę po scenie, zamiast o całość od razu. A kiedy dostaniesz coś sensownego, zmiksuj to ze swoimi pomysłami, bo umówmy się — SI-owska „oryginalność” czasem oznacza tylko „dziwnie wtórne, ale z losową fioletową żyrafą”.

Jeśli chodzi o narzędzia: PisarskoZakręcony dobrze sobie radzi z burzą mózgów czy poprawkami, ale PowieśćSI wygrywa w uniwersalności gatunków i stylów. PogadajZSI jest solidne, jeśli się pobawisz i rzeczywiście nim pokierujesz (możesz nawet poprosić, by naśladowało twoich ulubionych autorów!). Żadne z nich nie da ci gotowego arcydzieła do publikacji, ale jeśli potraktujesz je bardziej jak kumpli do burzy mózgów niż magiczne elfy od historii, wkradnie się trochę chaosu i kreatywności.

Wszystko polega na próbowaniu i błądzeniu. Szczerze, część frajdy to sprawdzanie, jak bardzo możesz podrażnić SI, zanim wypluje ci coś kompletnie zakręconego. Jeśli wszystko inne zawiedzie, dodaj czujący przedmiot albo zwrot akcji co 500 słów i patrz, co się stanie.

Nie będę kłamać, całkowicie rozumiem, o co chodzi tobie i @sognonotturno, ale szczerze mówiąc, czasami podejście „szalej z dziwnymi promptami” zamienia się po prostu w Maszynowe Kalambury i jest to zabawne… dopóki NAGLE każda historia nie ma zadziornego kota z mieczem świetlnym albo baristy będącego odrodzoną gąbką morską – i wtedy nowość szybko się kończy. Oto inny sposób: zamiast zawsze polegać na ekstrawaganckich ograniczeniach, spróbuj wykorzystać SI do elementów strukturalnych, nie tyle do samej treści. Na przykład: weź motyw, który naprawdę lubisz (przyznaj się do swoich winnych przyjemności!), rzuć SI wyzwanie typu „Napisz krótki konspekt romansu w pętli czasowej rozgrywającego się w pralni, gdzie ‘pętla’ to faktycznie cykl prania”. POTEM poproś SI, by rozwinęła właśnie ten konspekt krok po kroku, rozbudowując każdy punkt o akcje, dialogi, monologi wewnętrzne itd. Cały czas dawaj jej wskazówki dotyczące stylu, a nie tylko fabularnych dziwactw.

Jeśli wszystko wydaje ci się sztampowe, po prostu skopiuj kilka akapitów, które sam napisałeś, i poproś SI: „kontynuuj TO w tym samym stylu”. Zwykle za pierwszym razem idzie niezręcznie, ale po kilku poprawkach zacznie cię imitować lepiej, niż gdybyś zaczynał z dziwacznym scenariuszem od zera. Szczególnie zauważyłem to w CzacieGPT, który POTRAFI być kreatywny, jeśli go pilnujesz co do szczegółu (tak, to robota, ale przecież pisanie też wymaga wysiłku, haha).

I szczerze: żadne z tych narzędzi nie „rozkwita”, gdy działa samo. Mieszanki—na przykład: burza mózgów fabularnych z jedną SI, szlifowanie dialogów z inną—mogą sprawić, że wynik będzie mnie przewidywalny. Nie polegaj na jednym narzędziu do wszystkiego, chyba że masz ochotę na smak-sztuczna-wanilia w każdym rozdziale.

W skrócie: Skup się na drobiazgach i strukturze, nie panikuj na myśl o dziwactwach za każdym razem i mieszaj różne narzędzia dla lepszych efektów. Jeśli dalej wszystko brzmi mdło, winić trzeba maszyny, nie swoje prompty.